![]() |
do trupa. punkt wyjściajako że musze zrobić powtórke tak wiec . leżysz zabity i jam też zabity podobna sytuacja obu postaci ale przczyny tego stanu są odmienne . Ty-strzałą śmierci, ja - strzałą miłości przebóg! Jak zyje, serca juz nie majac? Nie zyjac, jako ogien w sobie czuje? Jesli tym ogniem sam sie w sobie psuje, Czemuz go pieszcze, tak sie w nim kochajac? Tak w placzu zyje, wsród ognia palajac, Czemu wysuszyc ogniem nie próbuje Placzu? Czemu tak z ogniem postepuje, Ze go nie gasze, w placzu oplywajac? Poniewaz wszytkie w oczach u dziewczyny Pociechy, czemuz musze od nich stronic, Czemuz zas na te narazam sie oczy? Cuda te czyni milosc, jej to czyny, Którym kto by chcial rozumem sie bronic, Tym predzej w sidlo z rozumem swym wskoczy. próba zanalizowania (żaden anal nie wchodzi w grę!;P) sytuacje człowieka zakochanego,wpływ miłosci na wolę i rozum. Przyczyną dręczącego go bólu (go-tego co pisze..:P no to dla niekumatych) Jest nią dziewczyna którą autor darzy uczuciem.To ona jest powodem cierpienia, ale jednocześnie fascynuje go i przez to czyni go niewolnikiem. Nie może życ bez jej obecnosci ale z kolei widok ukochanej sprawia mu ból. Miłosc obezwladnia umysł człowieka, każe mu znosic cierpienia.Niezalezna od woli ludzkiej jest siłą a jednoczesnie źródłem szczescia. i pozdroo600 idzie maj. kochajmy się .;] ziutkaa 2007-04-16 23:51:14 skomentuj (4) |